Skip to content

Kategoria: Utwory literackie i teatralne

Michał Zdunik laureatem nagrody Talanton

fot. Ewa Modestowicz/Teatr Polskiego Radia

Z wielką radością informuję, że zostałem laureatem Nagrody Talanton za najlepszy debiut dramaturgiczny na antenie radiowej Jedynki.
W uzasadnieniu napisano: Za umiejętność pisania o tym, czego nie widać. Za stworzenie własnego stylu, który łączy tradycję z nowoczesnościąNagroda została wręczona 3 grudnia 2018 roku w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, podczas uroczystej Gali Teatru Polskiego Radia, na której uhonorowano również laureatów Wielkiego Splendora (Ewa Kania, Arkadiusz Bazak), Splendora Splendorów (Andrzej Seweryn), Honorowego Wielkiego Splendora (Teatr Telewizji Polskiej) i Tele-Splendora (Ewa Dałkowska). Ogłoszono także zdobywców nagród za debiut reżyserski (Jerzy Machowski), aktorski (Karolina Bacia, Piotr Bajtlik) i muzyczny (Małgorzata Kozłowska).

Czytaj więcej Michał Zdunik laureatem nagrody Talanton

„Gate 0” na Festiwalu „Interpretacje” w Katowicach

Miło mi poinformować, że moje słuchowisko Gate 0 zostało zakwalifikowane do konkursu słuchowisk podczas 19 Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje w Katowicach (12-18 XI 2018)
Słuchowisko zostanie zaprezentowane 15 listopada o godz. 10.00, sali projekcyjnej Wydziału Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego (ul. Św. Pawła 3).

Dodatkowe informacje i program Festiwalu znajdują się na stronie internetowej: http://festiwal-interpretacje.pl/

Symfonia w pięciu częściach. Cykl wierszy

1. moderato: preludium

pierwsze takty: tempo spokojne, miarowe kroki uderzają
ćwierćnutami o bruk pasaże głosów ozdobniki oddechów
łagodne tryle dziecięcego śmiechu – miasto żyje brzmi i gra
w kawiarnianych szybach spojrzenia i twarze przerwane wpół
frazy rozmowy – niepokojąca dominanta bez rozwiązania: tu

zaczyna się podróż, raczej spacer, ulicami w których można się
zgubić – jak muzyk, który w żywiole improwizacji nie umiał
odnaleźć tonacji właściwej, zapomniał ciała i uciekł ponad
przestrzeń dźwięku. Milcząco wyszedł z koncertowej sali

wiedząc, że nie ma dla niego nadziei – zobaczył, gdzie
kończą się słowa, a zaczyna mrok. Kolejny krok między
akordami kamienic – chodniki chropowate harmonie
odbijają echem głos pusty uciekający w kryształowym pianissimo
ostatnie pasaże w górę miast ulic i klawiatury – tempo miarowe

i znika dźwięk, a za nim świat powoli gaśnie i milczy
jeszcze brzmią akordy – to nic, to echo tonie Czytaj więcej Symfonia w pięciu częściach. Cykl wierszy

Listopad, 2016

Już wszystko skończone, zamknięte, stracone. Skończ z tym patosem, przesadzasz, nic się nie dzieje. Dzieje się – co – wszystko? Nie rozumiem, ja też nie. Jest ciemno, prawie noc, juz noc. Zanurzamy się w mrok. Prawię cię już nie poznaję, ale wiem, że jesteś. Nie znam twojej skóry, ale czuję jej drżenie i perlistość. Nie odchodź, proszę, nie odchodź. Ulice miasta, arterie krwi samochodów ludzi spojrzeń, a dzisiaj zupełnie sami, opuszczone cielsko olbrzyma. Zostań u mnie, choćby na chwilę, choćby wszystko przestało istnieć/ Pustka. Czytaj więcej Listopad, 2016

1 komentarz

Kwiecień (2016)

A kolejnym krokiem będzie ciemność. Nie musisz, tylko po po prostu zostań ze mną jeszcze na chwilę, tutaj. Nie mam już siły, naprawdę. Wytrzymam jeszcze tylko jeden dzień, jedną noc, a potem odejdę. / Ale to przecież tylko zmęczenie. Wyśpisz się, i wszystko będzie tak jak dawniej. / Nie, nic już nie będzie. Powiedziała dotknij mnie, mam miękką i jasną skórę, oczy, które dawno nikogo nie widziały, głos, który do nikogo nie mówił od wielu tygodni. / Miasto było ciemne i odchodziło, po ulicach błąkali się ostatni straceńcy nocy – to już! – to już! – to już! – to ta chwila – nie, ja nie jestem jeszcze gotowy, poczekaj chociaż trochę – tyle zostało do powiedzenia, w końcu trzeba ze wszystkimi się pożegnać, napisać drżącą ręką listy, na których nerwowe linie śmiertelnego pisma układają się w żałobne fale. / Wiem, że popełniłem błąd. – Czytaj więcej Kwiecień (2016)

Park

1.

Wracał. Zawsze wracał. Ciągle powtarzał sobie – już nigdy, to ostatni raz, ale nie mógł przestać. Wchłaniało go aż to samych głębin jego pamięci, nie pozwalało się uwolnić. Dlaczego więc wtedy był przekonany, że uda mu się z tym skończyć, ze następnego powrotu nie będzie?

A jednak, jak w tamten dzień przekraczał bramę parku – jak setki, tysiące razy – wiedział, że granica nieznanego, którą zawsze bał się przekroczyć, będzie ostatecznie zniesiona. Ale przecież nic tego nie zapowiadało. Słońce chyliło się ku zachodowi. Mrok powoli rozlewał się w parkowych alejkach. Latarnie mdłym światłem delikatnie rozświetlały kamienne dróżki, zanurzone w morzu zgniłych liści. Stawiał kroki powoli, prawie dostojnie, nigdzie się nie spiesząc. Skoro nikt na niego nie czekał, miał dużo czasu. Samotność przeżywana wśród ludzi, nawet jeśli to ostatni, zagubieni gdzieś spacerujący, ma w sobie posmak elitarnej egzaltacji: oto idę sam, bo chcę, nie wstydzę się tego, no bo przecież do życia absolutnie nikt nie jest mi potrzebny. Co więcej, takie przemierzanie pozwala na staranne namalowanie, jasnymi, jednoznacznymi barwami portretu pesymistycznego artysty, którego jedynym towarzyszem jest własny geniusz. Nic to, że to była tylko próba wyłowienia się z głębokiego morza rozpaczy. Ale przecież inni nie musieli, nawet nie mogli o tym wiedzieć. Czytaj więcej Park

Styczeń (2015)

Nigdy nie wiadomo czy się wróci. Wypadki chodzą po
ludziach – szybkim krokiem, urwanymi oddechami i zerwanymi
połączeniami telefonicznymi. Dopiero zaczyna się zima. Śnieg
wszystko odbija, nawet tamto. Wtedy. Ukryte. Zostań jeszcze.
Tylko przez chwilę. Boję się, że już nie będzie dnia. Albo to tylko
przemęczenie. Będzie można chwile odpoczać. Tak, za dużo stresu.
Chociaż może to co innego. Ale jak to nazwę, to wszystko straci
swój niestabilny sens. Jesteś tu już tak długo, a zawsze widzę
Cię jakby od nowa. Odkrywanie ciała. Gładka powierzchnia skóry.
Może to wszystko jest zbyt proste, może ludzki język tego nie
wytrzymuje – historii zbyt banalnych, aby je wypowiedziec. Ale
Czytaj więcej Styczeń (2015)