Skip to content

Dwa wiersze (2017-2018)

(jest południe nocy)

jest południe nocy (samotne kroki
w ciasnych uliczkach, gdy budzą się
sny i małe dzieci, których nigdy nie urodziłaś)

może to tylko późna pora mroku:
ciemnieje oddech a światło
przeszywa pamięć – obudzony

w pół drogi do snu patrzę na
załamanie między odbiciem luster
a ekranem nieprzeczytanych

komunikatów o zapomnianej
śmierci „Tyle już razy miałeś odejść”
mówi do mnie chowając się

za spojrzeniem. Za oknem
budzą się duchy i ostatni
rozbitkowie pożądliwego

ciała. Ciemność cichnie.

Trompe-l’œil

rano biorę leki i powstaje z martwych

spoglądam w lustro a po drugiej stronie
zwierciadła lśni się cień

w samym środku spojrzenia
na dnie prawego oka

przeszłość

co nie istniała

rysa

lewe oko szuka symetrii ale
nie znajduje twarzy

ręce mi drżą – trzęsieni ziemi
wzdłuż odbicia pęknięcie przerwany

oddech

biegnie po boazerii
przebija się przez wczorajszy kurz
rozbija słowa

dochodzi do ciała

mrowienie w
krzywiźnie krzepliwej krwi krzyku

podzielony na dwoje
patrzę, jak wzbija się ku ustom

i rozbrzmiewa w milczeniu.