Skip to content

Michał Zdunik Wpisy

[nikt nie nauczył], listopadowy fragment.

nikt nie nauczył mnie umierać, gdy położyłem się na trawie i było zbyt ciemno nic nie widziałem

starałem się dotykać mokrymi palcami tego co było spłatało się z tym co jest

wszędzie było przeraźliwie cicho poczułem jakby w ogóle nie było żadnego trwania przecież tego nie ma nie ma czasu nic nie mia to po prostu jest

wszystko co kiedyś widziałem zaczęło przelewać i się jak sucha mąka przez palce i spojrzałem w niebo po który przeleciałem samotny gołąb leciał sam nigdy nie widziałem samotnego gołębia

zdziwiłem się skąd on mógł się tu wziąć przecież nie latał nigdy przelatywał sam jak ta

mąka przez palce sucha mąka przez suche palce

nikt nie nauczył mnie umierać

wszystko przelewało się poczułem ze coś tracę że z wszystkim tym co mija tracę coś ze swojej dziecięcej niewinności niewinności

że wydziera nam się to z każdą chwila zę z gładkiego kamienia wszystko zmienia się w czarną bryłę w piasek który zaraz rozmyje woda którego nie będzie który będzie przesypywał się przez palce

nikt nie nauczył mnie umierać

listopad 2010.

Komentowanie wyłączone

[stary profesor łaciny], styczeń 2011

IV [mężczyzna]

stary profesor łaciny
opuścił martwe eposy i nieme dystychy
wszedł do taniego baru na tyłach głównej ulicy
gdzie nikt nie zamawia 

siedziałem wtedy przy stoliku obok patrzyłem przez okno
starałem się wszysko dostrzec mimo że ciężki śnieg lód woda zasłaniała taflę szyby
jak wchodził 
krok krok krok za krokiem 
krok za dużo potykając się o stoliki krzesła tace witając się ze wszystkimi
odpowiadając z kulturą przedwojennego filologa wszystkim dzień dobry
krzesłom stolikom rozrzuconym tacom

Czytaj więcej [stary profesor łaciny], styczeń 2011

Komentowanie wyłączone