Skip to content

Październik [Coraz bardziej mnie nie ma.]

Coraz bardziej mnie nie ma. Dni już krótsze, niedługo
zostanie tylko noc. Jak na jakiejś nieznanej scenie – wszyscy
patrzą, gdy ja się spalam. Patrzysz na mnie i nic nie mówisz.
Zresztą ja też. Może zostaniesz jeszcze? Nie wychodź. Nie chcę
być sam. Ile to już lat? Poranki ciągle takie same. We mgle łatwo
zabłądzić i potem nigdy się nie obudzić. Zgubiłem się w mieście

i wsiadłem do złego tramwaju. Dojechałem aż do kresu. Po
chwili nie pamiętałem jak się nazywam. A przedstawienie trwało dalej.
Tylko kto jest widzem? Rytm czasu nie zmieni się nigdy. Wieczne ostinato
zmęczenia. Dni jak niestaranne kalki samych siebie. Chciałbym zostać

Żeby było żadnego jutra. Przeglądać tylko stare zdjęcia i wiecznie
umierać. Czy to już ostatni akt? Dalej nie umiem tekstu. Nie wiem co
mówić. Mogę przepraszać za to, że jestem, ale i tak nikt mnie
nie usłyszy. Już po wszystkim. To tylko tyle? Aż tyle. Znowu

trudno wstać. Już wszyscy wyszli. Jeszcze tylko chwila przed
przebudzeniem. Aby tylko nie opuszczać snu. Szum ulicy
za oknem. Głosy ludzi, który nie ma. Potem cisza.
Próbowałem otworzyć oczy a na powiekach był popiół.

(październik 2014)

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *